
Mszyce (Aphidoidea) to jedne z najpospolitszych i najskuteczniej niszczących szkodników w polskich ogrodach. Są małe – większość gatunków mierzy zaledwie 1–3 mm – ale potrafią zrujnować nawet dobrze pielęgnowaną rabatę w ciągu kilku tygodni. Ich siłą nie jest rozmiar, lecz niezwykłe tempo rozmnażania i umiejętność ukrywania się w miejscach, gdzie trudno je dostrzec, zanim szkody staną się widoczne.
Z mojego doświadczenia wynika, że wielu ogrodników reaguje na mszyce zbyt późno – dopiero wtedy, gdy rośliny są już wyraźnie osłabione, liście skręcone, a pędy pokryte kleistą spadzią. Tymczasem skuteczna walka z mszycami zaczyna się o wiele wcześniej: od zrozumienia ich biologii, cyklu życiowego i warunków, które im sprzyjają.
Mszyce żywią się sokiem roślinnym, wbijając kłujkę (aparat gębowy) w miękkie tkanki – najchętniej w młode pędy, rozwijające się liście i pąki kwiatowe. Efekty są wielorakie:
Bezpośrednie uszkodzenia:
• liście skręcają się, marszczą i żółkną
• pąki kwiatowe deformują się lub w ogóle nie rozwijają
• pędy tracą wigor i przestają rosnąć
• przy masowej inwazji roślina może opaść i uschnąć
Pośrednie uszkodzenia:
• wydzielana przez mszyce spadź (lepka, cukrowa wydzielina) pokrywa liście, blokując fotosyntezę
• na spadzi szybko rozwija się czarna, sadzista pleśń (Capnodium), która dodatkowo osłabia roślinę i szpeci jej wygląd
• wiele gatunków mszyc jest wektorami wirusów roślinnych – przenosząc się z rośliny na roślinę, szczepią je chorobami, których nie da się wyleczyć (np. wirus mozaiki ogórka, wirus żółtaczki buraków)
Zaobserwowałem na przestrzeni lat mojej pracy, że straty wywołane wirusami przenoszonymi przez mszyce bywają wielokrotnie dotkliwsze od samego wysysania soku – zwłaszcza w ogrodach warzywnych. Zainfekowana wirusem roślina nie wraca do zdrowia nawet po całkowitym wyeliminowaniu szkodnika.
To jedno z najważniejszych pytań, bo wczesne wykrycie to klucz do skutecznej i taniej walki. Mszyce pojawiają się wcześniej, niż większość ogrodników się spodziewa.
Cykl życiowy mszyc w naszym klimacie
Zrozumienie cyklu życiowego mszyc pozwala precyzyjnie zaplanować działania profilaktyczne i interwencyjne.
Jesień – jaja zimowe Pod koniec lata (sierpień–wrzesień) samice składają jaja w szczelinach kory, przy nasadach pąków i w innych chronionych miejscach na roślinie żywicielskiej. Jaja są odporne na mróz i przeżywają nawet bardzo ostre zimy.
Marzec–kwiecień – pierwsze pokolenie Z jaj wylęgają się wyłącznie samice (tzw. fundatryce), które od razu przystępują do partenogenetycznego (bezpłciowego) rozmnażania. Jedna samica może urodzić do 100 potomków w ciągu kilku dni, bez udziału samca. To właśnie ten etap jest kluczowy – zanim zauważysz pierwsze mszyce, kolonia może liczyć już setki osobników.
Kwiecień–czerwiec – eksplozja populacji Każde kolejne pokolenie dojrzewa w ciągu 7–10 dni i natychmiast zaczyna rodzić. W sprzyjających warunkach (ciepło, sucho, brak wiatru) populacja mszyc może podwoić się co tydzień. To właśnie wiosną i na początku lata mszyce są najgroźniejsze.
Czerwiec–sierpień – formy uskrzydlone Przy przeludnieniu kolonii lub pogarszaniu się warunków na roślinie żywicielskiej pojawiają się uskrzydlone samice, które przenoszą się na inne rośliny – często na odległość wielu kilometrów, korzystając z prądów powietrznych. To w ten sposób mszyce kolonizują nowe ogrody i nowe gatunki roślin.
Wrzesień–październik – pokolenie płciowe Pojawiają się samce i samice płciowe. Po kopulacji samice składają jaja zimowe i cykl się zamyka.
Pierwsze lustracje roślin pod kątem mszyc warto zaczynać już w marcu, gdy pąki dopiero zaczynają pękać. Szczególną uwagę zwróć na spód liści i rozwijające się wierzchołki pędów – tam zakładane są pierwsze kolonie.
Kwiecień i maj to czas, gdy decyduje się los ogrodu na cały sezon. Kolonie założone wiosną i niezwalczone dają w czerwcu i lipcu populacje o tak dużej liczebności, że skuteczna interwencja staje się trudna i kosztowna. Natomiast mszyce wykryte w marcu lub kwietniu – kiedy kolonia liczy kilkadziesiąt osobników – można wyeliminować dosłownie palcami lub jednym opryskim.
W Polsce żyje ponad 800 gatunków mszyc. Większość ogrodników nie musi znać ich wszystkich, ale warto rozróżniać kilka podstawowych grup, bo różnią się roślinami żywicielskimi i metodami zwalczania.
Zanim przejdziemy do metod zwalczania, warto poznać warunki i substancje, których mszyce aktywnie unikają. Wiedza ta pozwala budować ogród odporny na inwazje – profilaktyka jest zawsze tańsza i skuteczniejsza niż interwencja w szczycie inwazji.
Rośliny odstraszające mszyce
Mszyce komunikują się za pomocą feromonów alarmowych i są wyczulone na zapachy. Pewne rośliny wydzielają substancje, które mszyce odbierają jako sygnał niebezpieczeństwa lub po prostu są dla nich odpychające.
Czosnek i cebula Najskuteczniejszy naturalny repelent. Posadzony między różami, warzywami i innymi podatnymi roślinami, wydziela lotne związki siarkowe, które dezorientują mszyce i utrudniają im lokalizację rośliny żywicielskiej. Róże posadzone w towarzystwie czosnku ozdobnego (Allium) lub szczypioru rzadziej padają ofiarą poważnych napadów mszycy różanej – szczególnie w pierwszej połowie sezonu.
Lawenda Intensywny aromat lawendy jest odstręczający dla mszyc i wielu innych szkodników. Doskonała jako obwódka rabaty różanej lub rząd przy warzywach.
Mięta pieprzowa Silny repelent, ale inwazyjna – trzymaj ją w doniczkach wstawianych w pobliże zagrożonych roślin.
Aksamitka (Tagetes) Korzenie aksamitki wydzielają tiofeny – substancje odstraszające nie tylko mszyce, ale też nicienie i inne szkodniki glebowe. Sadzona między warzywami działa podwójnie: jako repelent i jako roślina pułapkowa przyciągająca mszyce z dala od upraw.
Wrotycz (Tanacetum vulgare) Silny repelent na mszyce, mrówki i inne owady. Można siać wzdłuż granic ogrodu lub przy bramkach wejściowych. Uwaga – roślina może być lekko ekspansywna.
Koper i kolendra Rośliny zielne o intensywnym aromacie, które posadzone między warzywami utrudniają mszycom orientację. Dodatkowy plus: przyciągają pożyteczne owady (biedronki, złotooki), które żywią się mszycami.

Silny deszcz Mszyce są bardzo delikatne mechanicznie. Ulewny deszcz zmywa kolonie z liści i niszczy ich strukturę społeczną. To dlatego po intensywnych opadach inwazja mszyc często wydaje się „cofać”. Nie dlatego, że owady zginęły, ale dlatego, że zostały zmyte i potrzebują czasu na odbudowę kolonii.
Wiatr Kolonie mszyc nie lubią ekspozycji na silny wiatr. Dlatego rośliny uprawiane w zacienionych, bezwietrznych, ciepłych zakątkach ogrodu są bardziej podatne na ataki.
Niskie temperatury Mszyce giną lub tracą aktywność poniżej 5°C. Późne wiosenne przymrozki potrafią zdziesiątkować wczesne kolonie – to naturalny regulator populacji.
Suche liście Mszyce preferują rośliny dobrze nawodnione, z soczystymi, miękkimi liśćmi. Paradoksalnie rośliny uprawiane w lekkim stresie wodnym (nie w suszy, ale bez nadmiernego nawadniania) są nieco mniej atrakcyjne jako żywiciele.
Naturalni wrogowie mszyc
Ogrody, w których zadbano o różnorodność biologiczną, są wielokrotnie mniej podatne na masowe inwazje mszyc. Natura wyposażyła nas w potężną armię sprzymierzeńców – trzeba tylko stworzyć im warunki do życia.
Biedronki (Coccinellidae)
Jedna dorosła biedronka zjada dziennie od 50 do 200 mszyc. Jej larwy są jeszcze bardziej żarłoczne. Problem polega na tym, że biedronki pojawiają się w ogrodzie z pewnym opóźnieniem – kiedy populacja mszyc jest już duża. Jak przyciągnąć biedronki?
• Zostaw w ogrodzie część dzikich roślin (pokrzywa, krwawnik, koper) – biedronki zimują i żerują w naturalnej roślinności
• Postaw domek dla owadów – dorosłe biedronki chętnie korzystają z takich schronień • Nie stosuj insektycydów o szerokim spektrum działania – zabijają biedronki równie skutecznie jak mszyce
Złotooki (Chrysopidae)
Larwy złotooka to jedne z najskuteczniejszych drapieżników mszyc. Jedna larwa zjada nawet 400– 500 mszyc w ciągu swojego rozwoju. Złotooki są aktywne po zmroku i bardzo wrażliwe na pestycydy. Podobnie jak biedronki, wymagają w ogrodzie pasów dzikiej roślinności i kwitnących roślin nektarodajnych.
Skorki (Forficula auricularia)
Niedoceniany pomocnik. Skorek żywi się mszycami intensywnie po zmroku – jedna samica może pochłonąć do 50 mszyc w jedną noc. Skorki chętnie zasiedlają tekturowe lub drewniane budki wypełnione słomą, zawieszone na pniach drzew.
Pasożytnicze błonkówki (Aphidius spp.)
Mikroskopijne osy pasożytnicze składają jaja wewnątrz ciała mszycy. Z jaja wylęga się larwa, która zjada mszycę od środka. Zainfekowane mszyce można rozpoznać po charakterystycznym, rozdętym, brązowym ciele (tzw. „mumie mszyc"). Błonkówki pasożytnicze są wysoce skuteczne i można je kupić w sklepach ogrodniczych do zastosowań biologicznych.
Ptaki
Wróble, sikorki, mazurki i inne ptaki ogrodowe żywią się mszycami. Karmniki i poidła przyciągają ptaki przez cały rok; latem, gdy woda jest trudno dostępna, poidła to najskuteczniejszy magnes dla ptaków owadożernych.
Przeczytaj jak dbać o trawnik w trakcie suszy?
Zasada, którą stosuję niezmiennie i polecam każdemu ogrodnikowi: zacznij od najłagodniejszej metody i eskaluj dopiero wtedy, gdy poprzednia nie działa. Sięganie od razu po środki chemiczne to nie tylko zbędny koszt dla portfela, ale przede wszystkim zbędny koszt dla środowiska i pożytecznych owadów.
Krok 1: Interwencja mechaniczna
Przy małej kolonii (kilkadziesiąt osobników na wierzchołku pędu) najskuteczniejsza i najszybsza metoda to po prostu zetrzeć mszyce palcami lub silnym strumieniem wody z węża. Brzmi banalnie, ale działa. Jedno przemycie rośliny strumieniem wody może zniszczyć do 80% kolonii.
Używaj dyszy, która daje mocny, skupiony strumień. Skieruj go pod kątem od dołu – stamtąd mszyce jest trudniej zmyć, bo lubią spodnią stronę liści.
Krok 2: Odcinanie zasiedlonych pędów
Jeśli mszyc jest dużo, ale skupione są na kilku wierzchołkowych pędach – wytnij te pędy i natychmiast włóż do szczelnego worka na odpady. Nie wyrzucaj na kompost – mszyce i ich jaja przeżyją.
Krok 3: Oprysk mydłem potasowym
Mydło potasowe (dostępne w sklepach ogrodniczych pod różnymi nazwami: Ekosol, Agrosol i inne) to jeden z najskuteczniejszych i najłagodniejszych dla środowiska środków na mszyce. Niszczy woskową warstwę ochronną owada, powodując jego odwodnienie i śmierć.
Jak przygotować roztwór:
• 20–30 ml mydła potasowego na 1 litr wody
• lub 1–2 łyżki szarego mydła (bez detergentów) na 1 litr wody
Opryskuj dokładnie całą roślinę, ze szczególnym naciskiem na spodnią stronę liści. Powtórz po 5–7 dniach, bo mydło nie działa na jaja i nowo wyklute larwy.
Krok 4: Oprysk naturalny – wyciągi roślinne
Wyciąg czosnkowy: Zmiażdż 5–6 ząbków czosnku, zalej 1 litrem wody, odczekaj 24 godziny, przecedź i spryskaj rośliny. Związki siarkowe zawarte w czosnku odpychają mszyce i zaburzają ich komunikację feromonową.
Wyciąg z pokrzywy: Napełnij wiadro świeżą pokrzywą, zalej wodą i pozostaw na 24–48 godzin (nie dłużej – zacznie fermentować i będzie silniejszy, ale też bardziej cuchnący). Rozcieńcz w proporcji 1:10 i opryskuj. Wyciąg z pokrzywy działa odstraszająco i wzmacnia odporność roślin.
Oprysk z czosnku i chili: Połączenie czosnku (5 ząbków), ostrej papryki (2–3 suszone papryczki chili) i 1 litra wody – gotowane razem przez 15 minut, ostudzone, przecedzone i rozcieńczone 1:3. Działa bardziej intensywnie niż sam czosnek.
Krok 5: Preparaty biologiczne
Jeśli naturalne metody nie wystarczają, przed sięgnięciem po chemię warto spróbować preparatów biologicznych opartych na naturalnie występujących organizmach.
Preparaty na bazie Beauveria bassiana – grzyb entomopatogeniczny, który infekuje i zabija mszyce (i inne owady). Bezpieczny dla ludzi, zwierząt i pożytecznych owadów (przy prawidłowym stosowaniu).
Błonkówki pasożytnicze (Aphidius colemani) – do kupienia w formie kart lub pojemników z „mumiami mszyc", z których wylęgają się pasożyty. Szczególnie przydatne w szklarniach i tunelach foliowych.
Złotooki w formie jaj lub larw – dostępne w sprzedaży wysyłkowej. Wypuszczone przy zasiedlonych roślinach błyskawicznie redukują populację mszyc.
Krok 6: Środki chemiczne
Gdy wszystkie powyższe metody zawiodły lub inwazja jest tak masowa, że naturalne środki nie nadążają, sięgamy po środki owadobójcze. Ważne: stosuj je odpowiedzialnie i zgodnie z etykietą.
Preparaty kontaktowe (pyretroidy): Substancje czynne: lambda-cyhalotryna, cypermetryna. Działają szybko, ale krótko – nie mają działania systemicznego (nie wnikają do tkanek rośliny). Efektywne przy prawidłowym stosowaniu, ale zabijają też pożyteczne owady.
Pyretroidy działają najlepiej poniżej 20°C. Przy wyższych temperaturach ich skuteczność drastycznie spada – wieczorny chłód jest tu niezbędny nie tylko ze względu na ochronę pszczół, ale przede wszystkim dla skuteczności samego preparatu. Oprysk pyretroidem w ciepłe południe to podwójny błąd: słaba efektywność i ryzyko dla zapylaczy.
Deltametryna (Decis) – niegdyś najpopularniejszy pyretroid w wersji ogrodowej – została wycofana z obrotu dla użytkowników nieprofejonalnych w Polsce i większości krajów UE. Jej stosowanie jest obecnie dopuszczone wyłącznie dla profesjonalistów posiadających aktualne zaświadczenie o ukończeniu szkolenia z zakresu środków ochrony roślin. W ogrodach amatorskich deltametryna jest niedostępna. Przed zakupem jakiegokolwiek preparatu zawsze sprawdzaj jego aktualny status rejestracji w rejestrze MRiRW.
Dostępne dla amatorów preparaty: Karate Zeon (lambda-cyhalotryna), Sumi-Alpha.
Preparaty systemiczne: Wnikają do tkanek roślinnych i trują mszyce wysysające sok. Działają dłużej (nawet 2–4 tygodnie), ale ich stosowanie na roślinach kwitnących jest bezwzględnie zakazane – trucizna dostaje się do nektaru i zabija pszczoły.
Substancja czynna: acetamipryd (np. Mospilan 20 SP) – jeden z dopuszczonych neonikotynoidów o mniejszej toksyczności dla pszczół niż imidaklopryd; stosować wyłącznie wieczorem, na niekwitnące rośliny.
Bezwzględna zasada: Nigdy nie opryskuj kwitnących roślin żadnym środkiem owadobójczym – nawet „naturalnym". Pszczoły i inne zapylacze są aktywne od świtu do zmroku; każdy oprysk w tym czasie jest dla nich potencjalnie śmiertelny.
To pytanie, które słyszę bardzo często – i słusznie, bo warunki atmosferyczne w chwili oprysku decydują o skuteczności preparatu. Można mieć najlepszy środek i całkowicie zmarnować jego działanie przez złe warunki.
Idealne warunki do oprysku
Temperatura: 12–22°C Zbyt niska temperatura (poniżej 10°C) spowalnia metabolizm mszyc – środki kontaktowe działają wolniej lub wcale. Zbyt wysoka (powyżej 25°C) przyspiesza parowanie preparatu i może powodować fitotoksyczność (poparzenie liści), szczególnie przy preparatach na bazie mydła lub olejów.
Przy pyretroidach (np. Karate Zeon) obowiązuje zasada szczególna: optymalna temperatura to poniżej 20°C. Powyżej tej granicy skuteczność pyretroidów drastycznie spada – wieczorny chłód jest więc warunkiem nie tylko bezpieczeństwa pszczół, ale i rzeczywistej efektywności zabiegu.
Opryski wykonane w temperaturze powyżej 28°C przy słonecznej pogodzie potrafią wyrządzić roślinom więcej szkody niż same mszyce – liście się „palą", zwłaszcza u roślin o delikatnych, woskowych blaszkach (kapustowate, begonie, bratki).
Pora dnia: wieczór (po godz. 18:00) To złota zasada, której nie można pominąć. Wieczorny oprysk ma trzy zalety:
1. Pszczoły i inne zapylacze wróciły do uli/gniazd – nie są zagrożone
2. Temperatura jest niższa – preparat wolniej paruje i dłużej działa
3. Rośliny są w fazie spokoju – ryzyko fitotoksyczności jest mniejsze
Bezwietrznie lub przy minimalnym wietrze. Przy silniejszym wietrze preparat nie trafia gdzie powinien – dryfuje, jest marnowany i może trafić na inne rośliny lub do sąsiednich ogrodów. Wielu ogrodników lekceważy ten czynnik i potem dziwi się, dlaczego oprysk nie zadziałał – ciecz po prostu nie dotarła do celu.
Brak deszczu przez co najmniej 4–6 godzin po oprysku. Deszcz spłukuje preparat zanim zdąży zadziałać. Większość środków kontaktowych potrzebuje minimum 4 godzin do utrwalenia, preparaty systemiczne – nawet 6–12 godzin. Przed opryskem sprawdź prognozę pogody i upewnij się, że przez kolejne godziny nie spodziewamy się opadów.
Brak intensywnego słońca. Oprysk w pełnym słońcu to błąd z dwóch powodów: woda na liściach działa jak soczewka i może powodować oparzenia słoneczne, a preparat szybko paruje. Pochmurny dzień (ale bez deszczu) to idealne warunki – rośliny są nieco wilgotne, preparat trzyma się liści, nie paruje.
• przy temperaturze powyżej 25°C i w pełnym słońcu
• przy silnym wietrze
• gdy prognozowany jest deszcz w ciągu 4 godzin
• gdy rośliny wykazują oznaki stresu wodnego (więdną) – preparat może pogłębić uszkodzenia
• gdy rośliny są w pełni kwitnienia i są odwiedzane przez pszczoły
• rano, gdy na liściach jest rosa – rosi rozcieńcza preparat
Mrówki i mszyce
Temat mszyc jest nierozerwalnie związany z mrówkami. Mrówki aktywnie hodują mszyce (szczegółowo opisałem to w artykule o mrówkach w ogrodzie), a ich obecność na roślinie to niemal pewny sygnał, że mszyce już tam są lub zaraz się pojawią.
Jak przerwać sojusz mrówka–mszyca:
1. Załóż opaskę lepową na pień drzewa lub krzewu – mrówki nie dostaną się do korony i nie będą chronić mszyc
2. Postaw nogi donic i skrzynek w miseczkach z wodą – mrówki nie przeprawią się 3. Zwalcz kolonie mrówek w pobliżu zaatakowanych roślin (patrz mój artykuł o mrówkach)
Z mojego doświadczenia wynika, że samo odcięcie mrówkom dostępu do roślin potrafi w ciągu 2–3 tygodni znacząco zmniejszyć populację mszyc – bez żadnych oprysków. Pozbawione ochrony przed biedronkami i innymi drapieżnikami kolonie mszyc szybko się kurczą.
Róże to ulubiony cel mszycy różanej (Macrosiphum rosae) i to właśnie na różach inwazje są najczęstsze, najłatwiej zauważalne i najbardziej dokuczliwe. Kilka zasad szczególnych dla różanistów:
Odmiany odporne: Nowoczesne odmiany parkowe i angielskie (np.: od Davida Austina) są znacznie bardziej odporne na mszyce niż stare odmiany herbaciane. Przy planowaniu rabaty różanej warto to uwzględnić.
Regularne przeglądanie pąków: Mszyca różana szczególnie upodobała sobie rozwijające się pąki. Codzienne lub co 2-dniowe przeglądanie i mechaniczne usuwanie mszyc w maju i czerwcu to najskuteczniejsza profilaktyka.
Sąsiedztwo roślin odstraszających: Czosnek ozdobny (Allium), lawenda i szanta zwyczajna posadzone przy różach tworzą naturalną barierę zapachową.
Unikaj nadmiernego azotu: Rośliny przesadnie nawożone azotem produkują miękkie, soczyste, szybko rosnące pędy – idealne dla mszyc. Stosuj nawozy zrównoważone lub z przewagą potasu i fosforu.
Mszyce w ogrodzie warzywnym – szczególna ostrożność
W ogrodzie warzywnym walka z mszycami wymaga szczególnej ostrożności, bo chodzi o rośliny, które będziemy jeść. Obowiązuje tu zasada zerowej tolerancji dla środków chemicznych na 14 dni (lub więcej) przed zbiorem, a najlepiej unikanie ich w ogóle na warzywach w fazie dojrzewania.
Metody bezpieczne dla warzyw:
• mechaniczne zmywanie strumieniem wody
• oprysk mydłem potasowym (karencja: 2–3 dni)
• wyciąg czosnkowy i z pokrzywy (bez karencji)
• preparaty biologiczne na bazie Beauveria bassiana (karencja: 1 dzień)
Szczególnie narażone na mszyce warzywa w Polsce to:
• Bób i fasola (mszyca burakowa – czarna)
• Sałata i szpinak (kilka gatunków mszyc zielonych)
• Ogórki i cukinia (mszyca ogóreczna i brzoskwiniowa)
• Kapustowate (mszyca kapuściana)
• Marchew i pietruszka (mszyca topolowo-marchwiowa)

Pracuję w ogrodach już ponad 16 lat i zauważyłem, że ogrodnicy, którzy skupiają się wyłącznie na zwalczaniu mszyc po fakcie, wchodzą w spiralę coraz silniejszych środków i coraz częstszych oprysków. Tymczasem rozwiązanie leży w zupełnie innym podejściu – w budowaniu oporności całego ogrodu.
1. Różnorodność gatunkowa Im więcej gatunków roślin w ogrodzie, tym trudniej mszycom o masowe rozmnożenie. Monokultura (np. cały ogród obsadzony jednym gatunkiem) to zaproszenie dla szkodnika do uczty.
2. Pasy i wysepki dzikich roślin Pokrzywa, krwawnik, koper, fenkuł i inne dziko rosnące lub „ogrodowo dzikie" rośliny to siedlisko dla biedronek, złotooków, błonkówek i pająków. Nie wycinaj wszystkiego – zostaw kąt ogrodu nietkniętym.
3. Płodozmian w warzywniku Nie sadź kapustowatych po kapustowatych, ogórków po ogórkach. Mszyca kapuściana i ogóreczna zimują na glebie i resztkach pożniwnych. Rotacja upraw przerywa ich cykl życiowy.
4. Właściwe nawożenie Nadmiar azotu = miękkie, soczyste pędy = marzenie mszycy. Nawóz potasowy i fosforowy wzmacnia ściany komórkowe roślin, czyniąc je mniej smacznymi dla szkodników.
5. Regularne lustracje 5 minut tygodniowo poświęcone na przegląd roślin (spód liści, wierzchołki pędów, pąki) potrafi uratować cały sezon. Kolonia licząca 20 osobników jest do usunięcia palcami. Kolonia licząca 20 000 – wymaga już poważnej interwencji.