
Pytasz sąsiada, jaką kupić ziemię pod trawnik, a on Ci odpowiada: „Każda ziemia uniwersalna będzie dobra – trawa to przecież rośnie jak chwast”. To nie do końca tak jest, ale żeby zrozumieć, o co mi chodzi, musisz przeczytać ten tekst ;)
Trawnik działa jak silnik w aucie – bez właściwego paliwa (gleby) przejedzie tylko kawałek i zacznie szarpać. A Ty będziesz obwiniać nasiona, mieszankę, kosiarkę (i sąsiada, że Ci źle doradził)… wszystko, tylko nie to, co masz pod nogami.
Całkiem niedawno rozmawiałem z klientem, który zasypał teren w swoim ogrodzie „czarnoziemem” z OLXa (chyba nie muszę mówić, że te wszystkie „czarnoziemy” z ogłoszenia to taka metafora sprzedawców :P). Jak przyjechał, był piękny z wierzchu i nic nie wskazywało na to, że coś może być z nim nie tak, ale po pierwszym deszczu – beton. Woda stała jak w misce, trawa żółkła, mech wciągał ogród szybciej niż ja mandarynki w grudniu. Dla mojego klienta to była kosztowna lekcja - ziemia pod trawnik to nie dekoracja. To podstawa, filar który determinuje późniejszy efekt w ogrodzie.

Wyobraź sobie, że korzenie to światłowód – szybkość transferu zależy od jakości kabla. Gdy gleba jest gęsta i twarda jak beton, korzeń „traci zasięg” - ma mało powietrza, woda stoi, a składniki pokarmowe są trudno dostępne. To, czego chcemy zamawiając ziemię do ogrodu, to strukturę gruzełkowatą (czyli okruchy, a nie plastelinę), umiarkowaną zawartość próchnicy i odczyn w okolicach lekko kwaśnego do obojętnego. Wszystko jasne? To jedziemy dalej.
Najpewniejszym wyborem jest piasek gliniasty / glina piaszczysta z 3–6% materii organicznej, pH 6,0–7,0 i warstwą 10–15 cm. Daje to jednocześnie odpływ nadmiaru wody i zapas wilgoci dla korzeni.
Jak dopasować wybór do tego, co masz?
Cechy, których szukasz, zamawiając ziemię do ogrodu:
Więcej o pielęgnacji trawnika przeczytasz w moich wcześniejszych wpisach:
Na to pytanie odpowiedziałem po części powyżej, ale spójrzmy na to od innej strony. Często zastanawiamy się, jak obliczyć ilość ziemi, której potrzebujemy do założenia trawnika. To może być banalne, ale popatrz na ten wzór:
Ilość ziemi = powierzchnia w m2 × planowana grubość warstwy w metrach
Przykłady:
Warto doliczyć sobie +10% zapasu na ewentualne poprawki.

Mógłbym odpowiedzieć: ‚I tak, i nie”, ale wiem, że to nie jest dla Ciebie wystarczająca odpowiedź. Ziemia „uniwersalna” jest projektowana jako kompromis do donic i grządek, nie jako jedyna, nośna warstwa dla trawnika. W praktyce często zawiera sporo torfu i bardzo drobną frakcję. To sprawia, że kiedy wyschnie, zachowuje się jak gąbka, którą trudno znowu nawodnić. Z drugiej strony, kiedy nasiąknie, zamienia się w mazistą masę, która dusi korzenie i zatrzymuje wodę tuż pod darnią. Stąd biorą się żółknięcia, mech i kałuże po deszczu.
Gdzie więc się sprawdza? Przy małych naprawach – wypełnianiu dołków, wyrównaniu pojedynczych łat, lekkim topdressingu po dosiewkach. Tam liczy się łatwość formowania i czystość materiału, a cienka warstwa nie zdąży zbudować takiej swego rodzaju „poduszki torfowej”. Natomiast budowanie na niej całej warstwy urodzajnej pod nowy trawnik to proszenie się o kłopoty z przepuszczalnością, stabilnością i odczynem.
Jeśli to jedyny dostępny materiał, potraktuj go jak dodatek, nie bazę. Wymieszaj z mineralną ziemią o teksturze piasku gliniastego – tak, by w profilu 10–15 cm powstała masa o strukturze gruzełkowatej. Sprawdza się proporcja mniej więcej 1 część uniwersalnej : 1–2 części ziemi mineralnej, w zależności od torfowości i drobnej frakcji. Kluczowe jest wymieszanie w całym profilu, a nie tylko rozłożenie „placka” na wierzchu.
Zanim kupisz, czytaj etykietę i pytaj o skład oraz pochodzenie. Szukaj informacji o frakcji mineralnej, zawartości materii organicznej (docelowo po wymieszaniu chcemy ok. 3–6% materii organicznej) i odczynie pH 6,0–7,0.
Podsumowując: ziemia uniwersalna może być pomocna, ale nie powinna grać pierwszych skrzypiec. Trawnik najlepiej rośnie w podłożu, które ma mineralny „szkielet”, umiarkowaną ilość próchnicy i stabilną strukturę. Uniwersalną zostawmy do retuszu – bazę zbudujmy z dobrej ziemi ogrodowej o odpowiedniej teksturze i parametrach.
Jeśli chcesz wiedzieć odsyłam Cię do mojego poprzedniego wpisu: jak założyć trawnik krok po kroku?

„Deweloperka” to loteria. Pod cienką warstwą ładnej ziemi często leżą mieszanki z wykopów, podsypki pod kostkę, glina ubita kołami ciężkiego sprzętu i niespodzianki w postaci gruzu. Taki profil nie może działać prawidłowo: woda nie ma dokąd uciec, a korzenie duszą się tuż pod darnią.
Kiedy wymieniać? Jeśli po deszczu masz długotrwałe kałuże, ziemia lepi się jak plastelina, a w przekroju (zrób szpadlem „okno” 20–30 cm) widać jałową, zbitą warstwę – zdejmij i wywieź wierzch 10–15 cm (w najgorszych miejscach nawet do 20 cm). Przed dowozem nowej ziemi zarysuj i spulchnij podłoże, żeby nie tworzyć śliskiej granicy „stare–nowe”. Dopiero wtedy nasyp mineralną ziemię o teksturze piasku gliniastego, rozprowadź i wymieszaj w kontakcie (górne 5 cm starego ze spodem nowej). Zyskasz ciągłość profilu, a woda przestanie zawieszać się na granicy warstw.
Kiedy ratować? Gdy ziemia jest nierówna i średnio zwięzła, ale nie betonowa.
W cięższych fragmentach możesz dodać gruby piasek płukany, ale tylko wtedy, gdy mieszasz go w całym profilu, a nie jako posypkę – cienka warstwa piasku na glinie daje efekt cegły. Po formowaniu nadaj spadek 2–3% od budynku, lekko zwałuj i zrób próbne podlewanie: jeśli woda znika równomiernie i nie stoi w oczkach, jesteś na dobrej drodze.
Na zastoiska wodne działa drenaż punktowy – pionowe „studnie” ze żwiru lub krótkie rowki żwirowe wyprowadzające wodę w niższe miejsce. Pamiętaj tylko, by nie kierować wody pod fundament i stosować rozwiązania zgodne z lokalnymi przepisami.
Możesz też wykonać amatorski test infiltracyjny: wykop dołek ~30 cm, nalej po brzegi, poczekaj aż wsiąknie, dolej i mierz, ile opada lustro wody w ciągu godziny.
Orientacyjnie: